Sakwy rowerowe Ortlieb

Tym razem w przeciwieństwie do wiosennego wyjazdu na Majorkę celem były „normalne” wakacje letnie. Oprócz zwiedzania i plażowania urozmaiceniem miały być wycieczki na rowerze. W bagażu wakacyjnym w związku z tym znalazło się pełne wyposażenie rowerzysty (ubiór, kask, buty , ….), rower postanowiłem wypożyczyć na miejscu. Początkowo myślałem, że nie będzie to trudne. „Im dalej w las” tym pomysł okazywał się coraz mniej realny. Najpierw sprawdzenie w Internecie, słabo, ale jest kilka w okolicy najbliższych 20 km. Weryfikacja na miejscu była druzgocąca, są sklepy wszyscy sprzedają i serwisują, … ale nie wypożyczają :(.

Autor: Grzegorz Waleczek
Data publikacji: 2017 09 05 - 08:57

Na szczęście okazało się, że gospodarz ma rower, na pierwszy rzut oka nie nastrajał optymizmem. Po bliższym przyjrzeniu okazało się, że to perełka.

Fantastyczna mieszanka roweru ”profi lata 90-te” z miejskim trekingiem.

Rama i osprzęt to profi lata 90-te, rama Cro-Mo, przerzutki Campanolo Mirage, V-breake'y Miche, korba Miche 53/39, tylna kaseta 9 speed chyba 11-25, Koła piasty Miche z obręczami Mavic.

Piękny rower, ale .... do tego kierownica typowo miejska z gripami 3x7 !!!. Pozycja jazdy wygodna, ale mocy nie wydusisz

Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania (foto: G. Waleczek)

Najbliższa okolica

Wakacje spędzaliśmy w okolicy Livorno. Teren pagórkowaty, wzniesienia 200 – 400 mnpm. Bardziej płaskie trasy wiodą dolinami i nad wybrzeżem. Nieco bardziej na południe można było zauważyć nieco wyższe wzniesienia (tak na oko powyżej 1000 mnpm). W połowie lipca Toskania była już po żniwach. Jednego dnia rżyska po horyzont, dwa dni później połowa zaorana, widoki zmieniały się z dnia na dzień. Osobiście dobrze czuję się w górskich krajobrazach, dlatego upajałem się wspaniałymi widokami, jakże odmiennymi od polskiej rzeczywistości nawet tej o teoretycznie porównywalnych krajobrazach. W czymś tkwią te różnice, większe połacie pól nie „szatkują” krajobrazu, sposób zabudowy – w większości domostwa i miasteczka zbudowane na szczytach wzniesień, zdecydowanie mniej lasów i jeszcze wiele innych powodują, że to wszystko jest „takie inne”.

 

Wycieczki rowerowe

W przeciwieństwie do wyjazdu na Majorkę którego cele były treningowe, tym razem celem była czysta rekreacja i przyjemność z jazdy rowerem w pięknych plenerach. Byliśmy już po kilku dniach pobytu, kilku wyjazdach samochodem w najbliższe okolice, zwiedzeniu Pizy i Sieny, najwyższy czas na rower :). Na dodatek można było zaobserwować całkiem sporo cyklistów którzy w bardziej zaawansowany traktowali jazdę na rowerze.

Zasiadłem do kompa i wytyczyłem trzy trasy po nieco ponad 50 km każda. Jazdy samochodem pozwoliły nieco poznać okolicę i jej realia. Ułatwiło to wytyczanie tras i mogłem w miarę świadomie wybierać drogi którymi będę się poruszał i okolice do których dojadę.

Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania dzień 1
Toskania dzień 1

Wycieczka – dzień 1

Wybrałem się na trasę, jeden podjazd wydawał się do "ogarnięcia”. Niestety na tym sprzęcie i w samo południe to była "rzeźnia" - przynajmniej dla mnie. Na trasie spotkałem jednego bardziej zaawansowanego któremu te warunki zbytnio nie przeszkadzały :(

W tak zwanym międzyczasie podziwiałem widoki, delektowałem się jazdą (poza wspomnianym podjazdem :( ) na rowerze. Trasa wydawała się być wytyczona idealnie, wprawdzie na początku nieco pomyliłem drogi, pojechałem „na pamięć” tak jak poprzednio samochodem ☹. Mała korekta i po kilku kilometrach wróciłem na kurs. Pod koniec wycieczki zaliczyłem krótki odcinek szutrowy przy przejeździe pod autostradą.

Wróciłem w pełni usatysfakcjonowany i z przekonaniem, że niestety muszę zweryfikować ambitne trasy na następne dni :(.

Trasa zaczyna się w innym miejscu niż kończy – po prostu za późno włączyłem licznik :(. Trasa: zliczone 46km (powinno być 53km), 500m w pionie, średnia 22,5 km/h.

Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania dzień 2
Toskania dzień 2

 

Wycieczka – dzień 2
Kolejny wyjazd na tym samym sprzęcie :). Tym razem psyche lepiej "ustawione". Podjazdy, mimo że sprawiały tyle samo kłopotu to przynajmniej wiedziałem czego się spodziewać :)

Wspaniałe krajobrazy, tym razem Garmin "się nie spisał" i wytyczył trasę po "strade biance" i to kilka razy. Pierwszy raz dałem się wpuścić "w maliny" i przez ponad 3km dymałem przez pola na oponkach 20/23 mm !!!. Następne dwa razy już zweryfikowałem z mapą w telefonie i objechałem je asfaltem :). Krótki odcinek szutrów z pierwszego dnia nie wzmógł mojej czujności i trzeba było za to zapłacić.

Widoki i przyjemność z jazdy na rowerze w pełni rekompensowała przeciwności losu.

Trasa: 57,5 km, 650m w pionie, średnia 22,9 km/h.

Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania dzień 3
Toskania dzień 3

Wycieczka – dzień 3

Ostatni wyjazd na rowerku ☹ Tym razem Garmin się spisał i wszystkie drogi były asfaltowe :). Wszystko jak poprzednio: wspaniałe widoki, żar z nieba, wiatr, który nie przynosi ulgi ...

Podjazdy skupiły się w początkowej i końcowej fazie wycieczki. Sprzęt zmusił mnie do poznania nowych możliwości: wjeżdżanie pod górę „na stojaka” z kadencją 15 !!! Da się :) nawet kilkaset metrów pomiędzy kolejnymi kontaktami z siodełkiem.

 

Trasa: 57,5 km, 740m w pionie, średnia 23,4 km/h.

Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania (foto: G. Waleczek)

Podsumowanie

Wspaniałe uzupełnienie wczasów, wycieczki interesujące a jednocześnie nie „zabijały” pomimo jazdy w piekielnym upale.

Warto było się nieco zmęczyć, aby poznać te tereny z innej perspektywy. Rowerem jest więcej czasu na rozglądanie się dookoła, można w każdej chwili przystanąć i delektować się wspaniałymi widokami, .... no cóż będę tęsknił.

 

Porównanie Majorka - Toskania

Zupełnie inne cele przyświecały obu tym wyjazdom, ale nie sposób uciec od porównań pod kątem wiosennych treningów.

Tereny:

Majorka ma wyraźnie dwie strefy : płaska i górzysta, Toskania raczej pofałdowana i w zależności od rejonu wyższe lub niższe góry/wzniesienia, płaskich tras należy szukać na wybrzeżu. Krajobrazowo moim zdaniem wygrywa Toskania, w końcu to też element sprawiający przyjemność z jazdy na rowerze. Pod względem zwiedzania i atrakcyjności turystycznej Toskania też oferuje więcej.

Dojazd, infrastruktura:

Majorka samolotem i dojazd do/z lotniska. Toskania samochodem z własnym sprzętem. W sumie jak lecieliśmy z Berlina to trzeba było dojechać 500 km, do Toskanii jest około 1400 km, można wszystko spakować „jak leci” nie ma odpraw itp.

Na Majorkę można lecieć z własnym rowerem lub wypożyczyć na miejscu, Toskania to wyłącznie własny sprzęt, w przypadku jakiś awarii mogą być kłopoty ze znalezieniem sklepu rowerowego w najbliższej okolicy.

Majorka ma rozbudowaną bazę hotelową z wyżywieniem, po zakwaterowaniu nie trzeba się o nic martwić. W Toskanii hoteli jest mało, głównie to apartamenty z kuchnią i własnym wyżywieniem. Sprawia to dodatkowe kłopoty, ale dla „purystów” pozwala na stosowanie własnej diety :), a pozostałym nieco ograniczyć koszty.

Drogi:

Pod tym względem zdecydowanie lepiej prezentuje się Majorka, dobre asfalty nawet w wąskich przejazdach pomiędzy polami. W Toskanii często spotkamy „polskie asfalty” spękane, z dziurami w zasadzie można się poczuć jak „w domu” ☹. Na dodatek większość dróg pomiędzy polami to szutrówki „strade biance”. Przyjemne i fajne, ale trzeba dopasować sprzęt – odpadają oponki 20mm :) raczej grubsze i mniej napompowane – taka wersja Roubaix :).

Każdy oceni według własnych kryteriów, mnie się zaczyna tlić nowy scenariusz na przyszły sezon. Zima mocno przepracowana, wiosna – wyjazd na Majorkę a weekend majowy – Toskania na rowerze :). Prawda, że wspaniałe perspektywy.

Komentuj