Trasa Alpe Adria rowerem elektrycznym – drugi dzień wyprawy

Trasa rowerowa przez Alpy to marzenie wielu kolarzy, ale niewielu zdaje sobie sprawę, jak dużym wyzwaniem może być sama technika jazdy w dół. W tym artykule opisuję drugi dzień naszej rodzinnej wyprawy rowerem elektrycznym przez Austrię – od zjazdu z noclegowiska, przez malownicze Bad Gastein z jego słynnym wodospadem, aż po przejazd koleją tunelową do Mallnitz. To był dzień, który nauczył mnie szacunku do hamulców tarczowych i przypomniał, że górska turystyka rowerowa nie wybacza błędów.
Po pierwszym dniu wyprawy dotarłem z rodziną do naszego noclegu dopiero w nocy – niestety było już ciemno. Dopiero rano zobaczyłem, jak piękne miejsce nas ugościło. Po śniadaniu zaserwowanym przez właściciela pensjonatu ruszyłem w dół.
Miałem okazję przećwiczyć około 400‑metrowy zjazd na dystansie blisko 4 km, i to z dużym bagażem. Tak – to spore wyzwanie dla hamulców, nawet tarczowych. Tarcze mocno się nagrzewają i potrafią parzyć. Podobno również płyn hamulcowy może się rozgrzać do tego stopnia, że zamienia się w gaz, a wtedy po prostu tracimy hamowanie. Na szczęście bezpiecznie zjechałem na dno doliny i ruszyłem dalej wyznaczoną trasą.
Celem była miejscowość Obervellach. Pierwszy etap podróży to, jak już wspominałem, ostry zjazd do Taxenbach, następnie lekko z góry do Lend. Po tym odcinku zaczęła się wspinaczka – przejechaliśmy przez Dorfgastein i Bad Hofgastein aż do kurortu Bad Gastein, znanego z wodospadu położonego w samym mieście. Oprócz przepięknej architektury i widoków zapamiętałem tam bardzo strome podjazdy. Warto się tam na chwilę zatrzymać, choć było dość tłoczno, co nie do końca mi odpowiada.
Pojechałem dalej do Bockstein, a właściwie na pociąg, którym przejechałem z rodziną na drugą stronę góry. W tym miejscu zorganizowana jest przeprawa kolejowa dla samochodów i rowerów tunelem do Mallnitz. Ze stacji kolejowej ruszyliśmy w dół – znowu wiatr we włosach i rozgrzane hamulce. Tym razem zjechaliśmy z wysokości około 1200 m n.p.m. do miejscowości położonej na 694 m n.p.m. Cały przejazd do miejsca naszego zakwaterowania liczył około 8 km.
Zapisy GPX z drugiego dnia wyprawy:
Nauka hamowania na długich zjazdach
Drugi dzień nauczył nas jazdy w dół. Wydawałoby się, że to proste i niewymagające wysiłku, ale weźcie pod uwagę długotrwałe naciskanie klamek hamulcowych i ciągłe pilnowanie, by się nie przegrzały. Rowery elektryczne same w sobie są ciężkie, a ja dodatkowo miałem bagaż na cały tydzień. Liczyłem się zarówno z górską pogodą, jak i z myślą o lepszej aurze nad morzem, więc ekwipunek nie był skromny. Do tego nie należę do osób szczególnie lekkich.
Po drugim dniu tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że będą to bardzo udane wakacje.

Najczęściej zadawane pytania
Jak hamować na długich alpejskich zjazdach?
Hamulce tarczowe sprawdzają się na krótkich zjazdach, ale na dystansach rzędu 4–8 km z dużym przewyższeniem mogą się mocno nagrzewać. Tarcze potrafią parzyć w dotyku, a przegrzany płyn hamulcowy może zmienić się w gaz, co prowadzi do utraty hamowania. Zaleca się technikę dozowania hamowania – krótkie, mocne zaciśnięcia zamiast ciągłego trzymania klamek.
Jak działa przeprawa kolejowa dla rowerów przez Alpy w Bockstein?
W Bockstein działa specjalna linia kolejowa, która przewozi samochody i rowery tunelem pod masywem górskim do Mallnitz. To wygodne rozwiązanie dla rowerzystów i kierowców, którzy chcą uniknąć stromych przełęczy. Rowery ładuje się bezpośrednio do wagonu, a cały przejazd trwa kilkanaście minut.
Czy Bad Gastein warto odwiedzić podczas trasy rowerowej?
Zdecydowanie tak – Bad Gastein zachwyca wyjątkową architekturą i wodospadem płynącym przez centrum miasta. Warto zrobić tu przerwę i pospacerować po miasteczku. Należy jednak liczyć się z bardzo stromymi podjazdy i sporym ruchem turystycznym, szczególnie w sezonie letnim.
Drugi dzień na Alpe Adria na zdjęciach
autor zdjęć: Piotr Tomczyk












