Tym razem w przeciwieństwie do wiosennego wyjazdu na Majorkę celem były „normalne” wakacje letnie. Oprócz zwiedzania i plażowania urozmaiceniem miały być wycieczki na rowerze. W bagażu wakacyjnym w związku z tym znalazło się pełne wyposażenie rowerzysty (ubiór, kask, buty , ….), rower postanowiłem wypożyczyć na miejscu. Początkowo myślałem, że nie będzie to trudne. „Im dalej w las” tym pomysł okazywał się coraz mniej realny. Najpierw sprawdzenie w Internecie, słabo, ale jest kilka w okolicy najbliższych 20 km. Weryfikacja na miejscu była druzgocąca, są sklepy wszyscy sprzedają i serwisują, … ale nie wypożyczają :(.

Autor: Grzegorz Waleczek
Data publikacji: 2017 09 04

Na szczęście okazało się, że gospodarz ma rower, na pierwszy rzut oka nie nastrajał optymizmem. Po bliższym przyjrzeniu okazało się, że to perełka.

Fantastyczna mieszanka roweru ”profi lata 90-te” z miejskim trekingiem.

Rama i osprzęt to profi lata 90-te, rama Cro-Mo, przerzutki Campanolo Mirage, V-breake'y Miche, korba Miche 53/39, tylna kaseta 9 speed chyba 11-25, Koła piasty Miche z obręczami Mavic.

Piękny rower, ale .... do tego kierownica typowo miejska z gripami 3x7 !!!. Pozycja jazdy wygodna, ale mocy nie wydusisz

Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania (foto: G. Waleczek)

Najbliższa okolica

Wakacje spędzaliśmy w okolicy Livorno. Teren pagórkowaty, wzniesienia 200 – 400 mnpm. Bardziej płaskie trasy wiodą dolinami i nad wybrzeżem. Nieco bardziej na południe można było zauważyć nieco wyższe wzniesienia (tak na oko powyżej 1000 mnpm). W połowie lipca Toskania była już po żniwach. Jednego dnia rżyska po horyzont, dwa dni później połowa zaorana, widoki zmieniały się z dnia na dzień. Osobiście dobrze czuję się w górskich krajobrazach, dlatego upajałem się wspaniałymi widokami, jakże odmiennymi od polskiej rzeczywistości nawet tej o teoretycznie porównywalnych krajobrazach. W czymś tkwią te różnice, większe połacie pól nie „szatkują” krajobrazu, sposób zabudowy – w większości domostwa i miasteczka zbudowane na szczytach wzniesień, zdecydowanie mniej lasów i jeszcze wiele innych powodują, że to wszystko jest „takie inne”.

 

Wycieczki rowerowe

W przeciwieństwie do wyjazdu na Majorkę którego cele były treningowe, tym razem celem była czysta rekreacja i przyjemność z jazdy rowerem w pięknych plenerach. Byliśmy już po kilku dniach pobytu, kilku wyjazdach samochodem w najbliższe okolice, zwiedzeniu Pizy i Sieny, najwyższy czas na rower :). Na dodatek można było zaobserwować całkiem sporo cyklistów którzy w bardziej zaawansowany traktowali jazdę na rowerze.

Zasiadłem do kompa i wytyczyłem trzy trasy po nieco ponad 50 km każda. Jazdy samochodem pozwoliły nieco poznać okolicę i jej realia. Ułatwiło to wytyczanie tras i mogłem w miarę świadomie wybierać drogi którymi będę się poruszał i okolice do których dojadę.

Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania dzień 1
Toskania dzień 1

Wycieczka – dzień 1

Wybrałem się na trasę, jeden podjazd wydawał się do "ogarnięcia”. Niestety na tym sprzęcie i w samo południe to była "rzeźnia" - przynajmniej dla mnie. Na trasie spotkałem jednego bardziej zaawansowanego któremu te warunki zbytnio nie przeszkadzały :(

W tak zwanym międzyczasie podziwiałem widoki, delektowałem się jazdą (poza wspomnianym podjazdem :( ) na rowerze. Trasa wydawała się być wytyczona idealnie, wprawdzie na początku nieco pomyliłem drogi, pojechałem „na pamięć” tak jak poprzednio samochodem ☹. Mała korekta i po kilku kilometrach wróciłem na kurs. Pod koniec wycieczki zaliczyłem krótki odcinek szutrowy przy przejeździe pod autostradą.

Wróciłem w pełni usatysfakcjonowany i z przekonaniem, że niestety muszę zweryfikować ambitne trasy na następne dni :(.

Trasa zaczyna się w innym miejscu niż kończy – po prostu za późno włączyłem licznik :(. Trasa: zliczone 46km (powinno być 53km), 500m w pionie, średnia 22,5 km/h.

Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania dzień 2
Toskania dzień 2

R-article-text

Wycieczka – dzień 2
Kolejny wyjazd na tym samym sprzęcie :). Tym razem psyche lepiej "ustawione". Podjazdy, mimo że sprawiały tyle samo kłopotu to przynajmniej wiedziałem czego się spodziewać :)

Wspaniałe krajobrazy, tym razem Garmin "się nie spisał" i wytyczył trasę po "strade biance" i to kilka razy. Pierwszy raz dałem się wpuścić "w maliny" i przez ponad 3km dymałem przez pola na oponkach 20/23 mm !!!. Następne dwa razy już zweryfikowałem z mapą w telefonie i objechałem je asfaltem :). Krótki odcinek szutrów z pierwszego dnia nie wzmógł mojej czujności i trzeba było za to zapłacić.

Widoki i przyjemność z jazdy na rowerze w pełni rekompensowała przeciwności losu.

Trasa: 57,5 km, 650m w pionie, średnia 22,9 km/h.

Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania dzień 3
Toskania dzień 3

Wycieczka – dzień 3

Ostatni wyjazd na rowerku ☹ Tym razem Garmin się spisał i wszystkie drogi były asfaltowe :). Wszystko jak poprzednio: wspaniałe widoki, żar z nieba, wiatr, który nie przynosi ulgi ...

Podjazdy skupiły się w początkowej i końcowej fazie wycieczki. Sprzęt zmusił mnie do poznania nowych możliwości: wjeżdżanie pod górę „na stojaka” z kadencją 15 !!! Da się :) nawet kilkaset metrów pomiędzy kolejnymi kontaktami z siodełkiem.

 

Trasa: 57,5 km, 740m w pionie, średnia 23,4 km/h.

Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania (foto: G. Waleczek)
Toskania (foto: G. Waleczek)

Podsumowanie

Podsumowanie

Wspaniałe uzupełnienie wczasów, wycieczki interesujące a jednocześnie nie „zabijały” pomimo jazdy w piekielnym upale.

Warto było się nieco zmęczyć, aby poznać te tereny z innej perspektywy. Rowerem jest więcej czasu na rozglądanie się dookoła, można w każdej chwili przystanąć i delektować się wspaniałymi widokami, .... no cóż będę tęsknił.

 

Porównanie Majorka - Toskania

Zupełnie inne cele przyświecały obu tym wyjazdom, ale nie sposób uciec od porównań pod kątem wiosennych treningów.

Tereny:

Majorka ma wyraźnie dwie strefy : płaska i górzysta, Toskania raczej pofałdowana i w zależności od rejonu wyższe lub niższe góry/wzniesienia, płaskich tras należy szukać na wybrzeżu. Krajobrazowo moim zdaniem wygrywa Toskania, w końcu to też element sprawiający przyjemność z jazdy na rowerze. Pod względem zwiedzania i atrakcyjności turystycznej Toskania też oferuje więcej.

Dojazd, infrastruktura:

Majorka samolotem i dojazd do/z lotniska. Toskania samochodem z własnym sprzętem. W sumie jak lecieliśmy z Berlina to trzeba było dojechać 500 km, do Toskanii jest około 1400 km, można wszystko spakować „jak leci” nie ma odpraw itp.

Na Majorkę można lecieć z własnym rowerem lub wypożyczyć na miejscu, Toskania to wyłącznie własny sprzęt, w przypadku jakiś awarii mogą być kłopoty ze znalezieniem sklepu rowerowego w najbliższej okolicy.

Majorka ma rozbudowaną bazę hotelową z wyżywieniem, po zakwaterowaniu nie trzeba się o nic martwić. W Toskanii hoteli jest mało, głównie to apartamenty z kuchnią i własnym wyżywieniem. Sprawia to dodatkowe kłopoty, ale dla „purystów” pozwala na stosowanie własnej diety :), a pozostałym nieco ograniczyć koszty.

Drogi:

Pod tym względem zdecydowanie lepiej prezentuje się Majorka, dobre asfalty nawet w wąskich przejazdach pomiędzy polami. W Toskanii często spotkamy „polskie asfalty” spękane, z dziurami w zasadzie można się poczuć jak „w domu” ☹. Na dodatek większość dróg pomiędzy polami to szutrówki „strade biance”. Przyjemne i fajne, ale trzeba dopasować sprzęt – odpadają oponki 20mm :) raczej grubsze i mniej napompowane – taka wersja Roubaix :).

Każdy oceni według własnych kryteriów, mnie się zaczyna tlić nowy scenariusz na przyszły sezon. Zima mocno przepracowana, wiosna – wyjazd na Majorkę a weekend majowy – Toskania na rowerze :). Prawda, że wspaniałe perspektywy.

Komentuj