Pomysł na weekend: Bachledka – rowery i spływ Dunajcem

Autor: |

Od lat polscy narciarze odwiedzają słowacki ośrodek Bachledka Ski and Sun, położony kilkanaście kilometrów od granicy zachwyca zimowymi widokami na Tatry i Pieniny. Zimowa atrakcyjność Bachledki wzrosła wraz z przyłączeniem ośrodka do polskiego systemu karnetów Tatry Super.

Bachledka Ski and Sun z ośrodka typowo zimowego zmieniła się w ośrodek całoroczny, mający w swojej ofercie mnóstwo atrakcji dla całych rodzin na cały rok.

Z naszego pomysłu na weekend skorzystać może każdy, zarówno miłośnicy bardzo aktywnego wypoczynku, jak i rodziny z dziećmi.

Zacznijmy od noclegów, ośrodek dysponuje własnymi apartamentami położonymi przy dolnej stacji gondolek i trzema apartamentami w nowoczesnym, ukrytym pod ziemią budynku na szczycie Spiskiej Magury. Apartamenty na szczycie polecamy miłośnikom obserwacji wschodów i zachodów słońca, widoki, cisza i nocne niebo zachwycą każdego. Rezerwacja noclegów w Bachledka Ski and Sun.

Na pobyt najlepiej poświęcić cały weekend, przyjechać w piątek po pracy, odpocząć, i w sobotę rozpocząć aktywny wypoczynek.

Bachledka ma własną wypożyczalnię ebików, do dyspozycji oddaje 28 rowerów 27.5`` i 29`` calowych o różnych rozmiarach ram. Rowery czeskiej firmy wyposażone są z nowoczesny napęd BOSCHA, akumulatory wystarczają na 70 – 100 km trasy.

UWAGA: z ebikiem należy postępować tak samo, jak z własnym organizmem, zbytnie szaleństwo na początku może doprowadzić do kryzysu pod koniec wyprawy. U człowieka skończy się brakiem sił, w ebiku końcem „prądu” i koniecznością jazdy bez wspomagania. Trybu „TURBO należy używać z umiarem, ważne też jest właściwe posługiwanie się przerzutką podczas podjazdów, pamiętajcie - jesteśmy w górach, na podjazdach korzystamy z dużych zębatek, największym błędem popełnianym przez niedoświadczonych użytkowników rowerów elektrycznych jest używanie przy podjazdach małych zębatek i trybu TURBO – silnik pobiera wtedy najwięcej prądu.

Rowery elektryczne wypożyczone, pora na pierwszą trasę, my zaczęliśmy od łatwej, rodzinnej trasy zielonej. Można ją przejechać bez nawigacji, oznakowanie jest bardzo dobre, opis trasy, zdjęcia i plik GPX znajdziesz tu.

Rowerową wycieczkę pierwszego dnia kończymy w wypożyczalni, czasu do zmroku jest jeszcze sporo, najwyższa pora by skorzystać z kolei gondolowej i wrócić na zdobyty już rowerem szczyt Magury.

Atrakcją dla całej rodziny będzie spacer Ścieżką w Koronach Drzew. Drewnianymi pomostami prowadzonymi miejscami ponad 20 metrów nad ziemią dochodzimy do wieży widokowej, po drodze warto zatrzymać się przy tablicach informacyjnych (dostępne również w języku polskim) i poznać wiele ciekawostek o florze, faunie i widokach. Ze szczytu wieży widoki zapierają dech w piersiach, z jednej strony Tatry, z drugiej Pieniny, łąki i zależnie od pory roku: zielone, żółto brązowe lub białym śniegiem przykryte pejzaże.

Zobacz galerie zdjęć z "pomysłu na weekend w Bachledka Ski and Sun":

Na szczycie  wieży można sprawdzić swoją zdolność przekraczania bariery lęku wysokości. Górne piętro to konstrukcja z siatki, po której można spacerować, mając pod sobą ponad 30 metrów „pustki”.

UWAGA: na ścieżkę nie wolno zabierać psów, na czas wycieczki pieski mogą odpocząć w specjalnie przygotowanym w cieniu miejscu z kojcami i dostępem do wody.

Na ziemię schodzimy, lub za niewielką opłatą zjeżdżamy stalową rurą (polecamy tę drogę – jest szybsza i można w niej wykrzyczeć wszystkie emocje).

Pora najwyższa na obiad, kuchnia samoobsługowej restauracji zadowoli każdego, tematycznie ułożone lady pokierują miłośników mięs, lokalnej kuchni, makaronów czy deserów we właściwie miejsce. Spotkają się ponownie przy sałatkach, zupach, deserach i napojach. Sala na około 200 osób i ogromny taras gwarantują, że z miejscami nie będzie problemu.

Kończąc posiłek kawą i ciastem chwilkę odpoczywamy i ruszamy do Królestwa Lasu Bachledka. Ponad 5000 metrów kwadratowych placu zabaw pełne jest atrakcji nie tylko dzieci. Przyznam się, bawiliśmy się, my dorośli doskonale. Plac czynny jest tylko latem. Na starsze i młodsze dzieci czeka 26 różnych atrakcji edukacyjnych. Dla rodziców, którzy na chwilę chcą odetchnąć od swych pociech przygotowano ławki na trasie obserwacyjnym, z którego można cały czas śledzić położenie i nastrój latorośli.

Pozytywnie zmęczeni wracamy do apartamentu i oddajemy się zasłużonemu wypoczynkowi.

Jako że mieszkamy w apartamentach wyposażonych w kuchnię, kolację jemy z przywiezionych produktów. Do kolacji warto spróbować doskonałych słowackich win. Niestety w Bachledce nie ma sklepu, zakupy najlepiej zrobić podczas drogi przyjazdowej.

Na drugi dzień zaplanowaliśmy jeszcze więcej atrakcji. Nasz pomysł to połączenie rowerów elektrycznych z raftingiem po Dunajcu.

Zaczynamy znów od wypożyczalni, bierzemy rowery, ubieramy kaski, nie zapominamy o wodzie pitnej i ruszamy na 20-kilometrową przejażdżkę do bazy raftingowej. Kto chce ominąć pierwszy podjazd, może na szczyt Magury wyjechać gondolką, kto chce zacząć dzień z wysokiego C, ten rusza pod górę na ebiku. Opis trasy, zdjęcia i plik GPX znajdziesz tu.

W bazie czekają już Panowie z gotowym, żółtym pontonem. Spływy pontonem dają więcej frajdy od spływu flisacką tratwą. Frajda to też wysiłek fizyczny, załoga musi współpracować ze sternikiem i wiosłować na komendy. Zabawa jest przednia, sternik pokazuje jak płynąc pod prąd wykorzystując siłę wody, jak pokonywać wzburzone odcinki wreszcie jak zachować się na pontonie, by zbytnio się nie zamoczyć. Pamiętajcie, jesteśmy na wodzie i sucho z niej nie wyjdziemy.

W miejscu zakończenia spływu czekają już na nas rowery przywiezione przez pracowników odbierających nasz ponton, kaski i kamizelki ratunkowe.

Wsiadamy na rowery i zaczynamy drogę powrotną, przed nami 50 km przez Słowację, Polskę i znów Słowację. Po drodze postój w Czerwonym Klasztorze na uzupełnienie energii pyszną sztruclą z bitą śmietaną, kawę i zaopatrzenie w wodę na drogę. Opis trasy, zdjęcia i plik GPX znajdziesz tu.

UWAGA: trasa nie jest trudna technicznie, jest jednak, mimo „wspomagania” ciężka fizycznie.

Dojeżdżamy do znanego nam już szczytu Magury Spiskiej jemy zasłużony obiad, by na zakończenie rozkoszować się zjazdem do dolnej stacji. Oddajemy rowery. Pakujemy się do samochodów i wracamy do domu szczęśliwi pozytywnym zmęczeniem i pewnie, że jeszcze tu wrócimy.

Wybór redakcji: